Herbaciane myśli.

Temat: Imiona Jakie Mamy
Kamil - imię męskie oznaczające po arabsku "w całości", "kompletny". Może być także tłumaczone jako "idealny".

Kamil jest także polskim imieniem męskim używanym powszechnie także w Czechach i na Słowacji. Imię to pochodzi od rzymskiego nazwiska o nieznanym pochodzeniu (choć wielu tłumaczy je z łaciny jako "pomocnik kapłana" bądź "zrodzony z wolnych rodziców"). Forma żeńska: Kamila

Kamil imieniny obchodzi: 14 lipca, 18 lipca i 25 września.
Życzenia od rodziców otrzymuje 18 lipca, więc chyba wtedy je obchodze. Co ciekawe dzień później mam urodziny .
Źródło: forum.antyfani.pl/index.php?showtopic=1945



Temat: Świętym Patronem dzisiejszego dnia jest...
Wszelkie Urbany imieniny dziś obchodzą, ale patronem dnia jest:

Św. Wolfgang, biskup

Urodził się w Szwabii ok. 925 roku. Był jednym z najwybitniejszych ludzi swoich czasów. Studiował w opactwie Reichenau. Po wstąpieniu do benedyktynów wykładał w głównej szkole opactwa Einsiedeln w Szwajcarii. Uzyskawszy święcenia kapłańskie wyruszył na misje do Panonii. Niedługo potem został arcybiskupem Ratyzbony i diecezją tą zarządzał 22 lata. Odnowił życie kanonicze swego kleru, zreformował klasztory, założył biskupstwo w Pradze. Zmarł w roku 994 a kononizowany został w 1052 r.

Napracował się nasz dzisiejszy patron, oj napracował... Więc i ja za jego przykładem od rana pilnie pracuję nad materiałami naukowymi, ufff...

A wszystkim życzę miłego dnia
Źródło: 17-ka.org.pl/forum/viewtopic.php?t=425


Temat: Imieniny o.Augustyna - sobota, 28.08.
W sobotę obchodziny wspomnienie św. Augustyna, patrona naszej parafii. Z tej okazji na godz. 19.00. jest Msza św. odpustowa. Po niej zaś, z racji imienin, wspólnotowo idziemy do o. Augustyna, naszego Solenizanta, by Mu złożyć życzenia. Zbieramy się po 1zł na kwiaty dla Niego, a dokładnie to zbieram je ja - codziennie od poniedziałku do piątku na Nieszporach o 18.30 i po Mszy św. na godz. 19.00. Pozdrawiam cały Ichtis, pa pa!

[ Dodano: Nie Sie 29, 2004 12:42 am ]
Imieniny się udały!!!
Ojciec Augustyn bardzo ucieszył się z faktu, że o nim pamiętaliśmy!
Stwierdził, że jesteśmy najfajniejszą wspólnotą!!!
Przyjął od nas życzenia imieninowe, a także te z okazji jego 45 rocznicy przyjęcia święceń kapłańskich, którą obchodził kilka dni temu, kwiaty, kartkę, a także radosne "Sto Lat!".

Ja dziękuję wszystkim, którzy pomogli w zorganizowaniu tej niespodzianki dla Ojca Augustyna, tym, którzy ofiarowali na ten cel złotówkę, przyszli, zaśpiewali... a w szczególności tym, którzy ofiarowali trochę swojego czasu i zdolności twórczych!!!
Źródło: forum.ichtis.fc.pl/viewtopic.php?t=40


Temat: Maryjo, Gwiazdo Ewangelizacjii
Wydaje mi się, że kwestia bycia na świeczniku jest dla o. Rydzyka chyba najbardziej "zabójcza". To znaczy, uchowałby się spokojnie w parafii na jakiejś wiosce albo i nawet w mieście i nikt nie zwróciłby na niego uwagi, ale jako prowadzący rozgłośnię już takiej okazji nie ma.

Czy ja wiem, czy są księża, którzy mu zazdroszczą? No może są tacy, którzy zazdroszczą mu pozycji w polskim Kościele. Mimo wszystko o. Rydzyk nie jest jakimś szeregowym wikarym czy nawet szeregowym proboszczem, ale właśnie dyrektorem radia, którego słucha największa część wiernych ze środowisk blisko kościelnych. Przepraszam, ale współczuję kapłanom, którzy przez całe kapłańskie życie muszą słuchać jaki to ojciec Rydzyk jest wspaniały, podczas gdy jemu nigdy nie podziękują poza oficjalnymi kwiatami z okazji imienin, Wielkiego Czwartku i okazjonalnych życzeń świątecznych. Nie wspominając już o kapłanach w bardzo głębokim kryzysie.

Ta zazdrość jest jednak raczej czymś wydumanym. Nie każdy ksiądz może mieć swoje radio (każdy ksiądz może mieć gazetką parafialną, stronę internetową, ale nie ogólnopolskie radio). Myślę, że mądrzy kapłani to rozumieją.
Źródło: forum.katolicki.net/viewtopic.php?t=1153


Temat: Rok kapłański już blisko
Zamyslenia rozancowe na Rok Kaplanski (nie tylko dla kaplanow)
9 pazdziernika

Nie ciesz sie, gdy dobrze Ci sie wiedzie!

Dlaczego mam sie nie cieszyc?
Przeciez jesli dobrze mi sie wiedzie,
to znaczy, ze Pan Bog mi blogoslawi.
Wlasnie dlatego nie ciesz sie,
bo to nie Twoja zasluga,
tylko za wszystko dziekuj Bogu
i wiedz, ze po radosciach, sukcesach
przyjda smutki, niepowodzenia i krzyze,
bo takie jest zycie, a nasze drogi sa krzyzowe.

Sa w zyciu ksiedza radosci,
ktore na pewno Pan Bog daje.
Radosc prymicji.
Tyle lat czekalem na pierwsza Msze Swieta.
Tyle blogoslawienstw otrzymalem od rodzicow,
kaplanow, tyle kwiatow, wierszykow,
zyczen. Kwiaty uwiedly, laurki pozolkly.
To moj utracony raj.
Ja wiem, ze musze wrocic do pierwszej
gorliwosci, abym byl zbawiony
i aby laska Boska nie byla mi dana na prozno.

Radosc z pierwszych poslug.
Pierwszy slub. Przygotowalem ich.
Byli czysci i swieci. Blogoslawilem im.
Sa szczesliwi. Chrzcilem ich dzieci.

Pierwsza koleda.
Chcialem wszystkim zaniesc radosc,
wszystkim blogoslawic, wszystkim powiedziec, ze ich kocham.
Zdawalo mi sie, ze nawroce
wszystkich niedowiarkow, pijakow, zagubionych.
Nieprawda!

Byly i smutne przezycia.
Pierwszy pogrzeb matki czworga dzieci.
Wiem, co to znaczy pogrzeb mamy.
Plakalem z sierotami, ale to za malo.
Przeciez trzeba ich pocieszyc, trzeba im pomoc.
Sil brakuje, radosci brakuje,
jakby wszystko przeminelo z wiatrem.

Sa jednak takie szczesliwe Wigilie,
Swieta Wielkanocne, pierwsze Komunie dzieci,
sa imieniny, rocznice.
Zbudowalem kosciol.
Tyle rzeczy zrobilem, az sie ludzie dziwia
i ksieza zazdroszcza.

Nie ciesz sie tym.
Biada tym, ktorych ludzie chwala.
Za wszystko dziekuj Bogu i ludziom,
za wszystko dziekuj, bo to nie Twoja
zasluga, ktos Ci to wymodlil.
Tak.
Nie nam, Panie, nie nam,
ale imieniowi Twemu niech bedzie chwala.
Sluga nieuzytecznym jestem.
Zrobilem wszystko, co powinienem.
Radosc niech nalezy do innych,
a ja za wszystko dziekuje Ci, Boze!
Calym zyciem - dziekuje!
ks. Tymoteusz
Źródło: sursum-corda.pl/forum/viewtopic.php?t=420


Temat: : Rocznica
Dziekuje uprzejmie za mile slowa.
W ramach uzupelnienia zamieszczam tekst, ktory wyslalem wraz z wyzej wspomnianym krzyzem, wyjasniajacy moja decyzje.

Po pierwsze to musze sie przyznac, ze zawsze mialem sentyment do kosciola Sw. Stanislawa. W przeciwienstwie do mojej parafialnej kaplicy pod wezwaniem Dzieciatka Jezus, kosciol Stanislawa Kostki prezentowal sie okazale. Strzeliste wieze z dzwonami, okazaly oltaz, boczne nawy w ktorych mozna bylo znalezc odrobine prywatnosci, potrzebnej w intymnej rozmowie z Bogiem, nawet podczas Mszy Swietej.
Jako dziecko lubilem stac w pierszym rzedzie (tuz przy balustradzie) na
jednej z galeryjek. Z tego miejsca mialem widok na caly kosciol: ksiedza przy oltazu, wiernych w glownej nawie i organisty przed sciana piszczalek. Na gorze, glos organow zderzal sie z plynacym z dolu spiewem wiernych, a mistyczny zapach kadzidla trwal przez cala Msze.
Mimo ze, sakramenty Chrztu, Komunii i Bierzmowania otrzymalem w swojej parafii, jako "moj" kosciol uwazalem Sw Stanislawa (Nonkonformizm? Nie! Raczej wrodzona przekora - zawsze bylem przeciw rejonizacji.)
Poczatki szkoly sredniej to pierwsze spotkanie z "podziemiem".
Zoliborz Opozycyjny - na podworku Roberta mieszkal Kuron, na podworku
Pawla - Ziembinski. Z entuzjazmem noefity zaangazowalem sie w "dzialalnosc zmierzajaca do zbrojnego obalenia konstytucyjnego ustroju
PRL". A tak na prawde, to rozdawalem w szkole "bibule".
Naturalnie wiec, zaczelem uczestniczyc w Mszach za Ojczyzne.
Ba! Nawet moj kolega Pawel, ktory twierdzil, ze jest ateista, pojawial sie na tych Mszach. Zawsze przychodzilem za pozno, by dostac sie do wnetrza kosciola. Znalem wiec glos Ksiedza Jerzego - nie wiedzac jednoczesnie jak wyglada.
Tymczasem Ksiadz Jurek i jego przyjaciel Ksiadz Krzysztof, byli swego rodzaju "rodzinnymi kaplanami" w rodzinie Dorotki - mojej przyszlej zony. Naturalnie wiec, gdy zaczelismy przygotowania do slubu, oboje chcielismy by to oni udzielili nam tego sakramentu.
W imieniny Jerzego postanowilismy zlozyc ksiedzu Jurkowi zyczenia i poprosic o udzial w naszym slubie.
Kiedy naciskalismy dzwonek w dzwiach prowadzacych do pokoju ksiedza
Jerzego poczulem sie troche jak uczestnik konspiracji. Przeciez odwiedzic mialem "wroga publicznego numer jeden PRL-u" - kaplana opozycji.
Rozejzalem sie wokolo:
"Ci dwaj faceci, o tepych twarzach, siedzacy w szarym fiacie, dziwnie nam sie przygladaja."-pomyslalem- "To na pewno SB-ecy!"
Dzwi otworzyl ponuro wygladajacy osobnik.
"Slucham?"
"Dzien dobry! Czy mogli bysmy zobaczyc sie z Ksiedzem Jurkiem!" - niesmialo zapytala
Dorotka.
"Imie i Nazwisko?"-podlo pytanie.
Brzmialo to jak..... przesluchanie. Wychowany na literaturze powstanczej i filmach z okresu okupacji pomyslalem:
"Wpadlismy! SB urzadzilo kociol."
Dyskretnie scisnelem dlon Dorotki, sugerujac ostroznosc.
" Dorota..... P.....is." odparla Dorotka podajac swoje prawdziwe imie, zmieniajac natomiast nazwisko na inne, wziete z bocznej odnogi rodziny rodziny, rozpoznawalne jednak dla Ksiedza Jerzego.
Osobnik wprowadzil nas do skromnie umeblowanego pokoju, wypelninego po brzegi ksiazkami. Po chwili, powrocil oznajmiajac sucho, ze Ksiadz zobaczy sie z nami wkrotce, nastepnie, niespuszczajac z nas wzroku, zajal strategiczna
pozycje w drzwiach. Wraz z naszym przewodnikiem, do pokoju, wpadl maly piesek. Dorotka, uwielbiajaca wszystkie zwierzeta, natychmiast rozpoczela glaskanie psiny.
"Przepraszam! Jak ma na imie piesek?"- zapytala Dorotka, po trosze z ciekawosci, z po trosze by rozladowac napieta atmosfere.
"To tajemnica." ponuro zabrzmiala odpowiedz.
Wymienilismy wymowne spojrzenia. W tym momencie, otworzyly sie drzwi i stanal w nich ksiadz Jerzy.
Jak juz napisalem, po raz pierwszy, moglem ogladac ksiedza Popieluszke z
bliska. Przez chwile nie moglem sie oprzec wrazeniu, ze znany mi glos, a przede wszystkim wielka osobowosc, nie pasuje do tego drobnego ciala.
Przede mna stal niewysoki, szczuply mezszczyzna.
Zmylony "falszywym " nazwiskiem przygladal sie przez chwile mojej przyszlej zonie.
"Dorotka!" - usmiech rozpromienil twarz ksiedza Jurka - "Witaj!".
Dorotka wytlumaczyla nieporozumienie z nazwiskiem, opowiadajac jednoczesnie nasze obawy. Usmielismy sie z tego wszyscy, wlaczajac "ponurego"osobnika, ktory okazal sie osobistym kierowca ksiedza Jurka.
"Z jednym miales racje!"- powiedzial do mnie Ks Popieluszko "W tym Fiacie rzeczywiscie siedza SB-cy."
Na nasz prosbe, o udzielenie nam slubu, odpowiedzial:
"Bardzo chetnie! Musicie byc tylko przygotowani, ze w ostatniej chwili
moge sie jednak nie pojawic. Wasz slub wypada na dzien przed Msza za Ojczyzne. A oni ...."- tu skinal w kierunku okna -" lubia mnie wzywac, w takich dniach na przesluchania. Zrobie wszystko co bede mogl"
Dobroc i cieplo bijace od osoby ksiedza Jerzego sprawily, ze w ciagu 10 minut tej wizyty przestal byc dla mnie tylko symbolem opozycji, stajac sie "moim ksiedzem Jurkiem".
Odprowadzajacemu nas do wyjscia Ksiedzu Popieluszce towarzyszyl piesek.
Niedajac za wygrana Dorotka zapytala tym razem Ks Jerzego:
"Prosze Ksiedza, jak ma na imie piesek?"
"Tajniaczek"-padla odpowiedz.
Ksiadz Jurek dotrzymal slowa i udzielil nam slubu. Mial tez chrzcic
nasze dzieci. Kuba, nasz syn, urodzil sie 17 wrzesnia 1984 roku, nieco ponad miesiac pozniej, ksiadz Popieluszko zaginal.
Pamietam wyczekiwanie i modlitwy o szczesliwy powrot, potem wiadomosc o odnalezieniu ciala i pogrzeb. Pamietam tez, zlobek w pierwsza wigilje po smierci ksiedza Jerzego.... .
Wszystko to dzialo sie w Kosciele Swietego Stanislawa Kostki.
Wspomnienia, szczesliwe chwile, tragedie, wydarzenia historyczne i te
o znaczeniu tylko osobistym - wszystko co sie sklada na zycie.
Kiedy wiec zastanawialem sie nad odpowiednim miejscem dla krzyza z WTC, pomyslalem, ze nie ma lepszago niz w "moim" Kosciele, gdzie
moje zycie przeplatalo sie z historia przez duze H, miejscu gdzie "zlo
zwyciezane jest dobrem".
pzdr
Tomek
Źródło: divetrek.com.pl/forum/viewtopic.php?t=3056